Lincoln
Child, Douglas Preston Miecz Gideona
Życie Gideona Crew naznaczyło tragiczne wydarzenie. Jego
ojciec, matematyk, pracujący nad algorytmami szyfrującymi wykorzystywanymi
przez tajne służby, w dramatycznych okolicznościach wziął zakładnika, a jego
żądaniem było „przeprowadzenie wnikliwego śledztwa i osądzenie, z czyjej winy
zginęli ludzie”. Podczas akcji antyterrorystycznej Melvin Crew został
zastrzelony. Wszystko obserwuje 12-letni Gideon oraz jego matka, którzy zostali
sprowadzeni na miejsce w nadziei, że pomogą opanować szaleńca. Mijały lata.
Matka młodzieńca rozpiła się, przez dom przewijali się kolejni mężczyźni,
miejsce zamieszkania zmieniało się jak w kalejdoskopie, zaczęło też brakować
pieniędzy. Gideon w międzyczasie wyrósł na nieprzeciętnie inteligentnego,
zdolnego i sprytnego młodego człowieka. Jego zajęciem stała się kradzież dzieł
sztuki z małych muzeów i słabo strzeżonych kolekcji. Dopiero na łożu śmierci
matka wyznała mu prawdę – ojciec wiedział, że przez niedbalstwo i zaniechanie
osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo podległych im ludzi, zginęło dwudziestu
sześciu agentów. Zignorowany został raport Melvina ostrzegający o takiej
możliwości, a jego śmierć była niczym innym jak tylko zaplanowanym morderstwem
dokonanym na zlecenie jego przełożonych. Od tej pory Gideon zaczyna polowanie
na generała odpowiedzialnego za tę sytuację, a jego celem staje się zemsta.
Fabuła wygląda przewidywalnie i sztampowo do bólu. Trudno
doszukiwać się w niej oryginalnych czy
zaskakujących rozwiązań, ale… czyta się dobrze. Książkę kupiłam zupełnie w
ciemno, przy okazji jednej z wielu promocji
w księgarniach internetowych – i właściwie przez pomyłkę. Tytuł
zasugerował mi, że akcja dzieje się w jakimś quasi-średniowiecznym świecie, a
same fabuła to raczej styl fantasy. Zdziwiłam się czytając, ale nie było to
zdziwienie niemiłe. Książka jest bardzo sprawnie napisana, wydarzenia mkną szybko, mimo
nieuchronnej przewidywalności, można się w akcję wciągnąć. Treść podzielona
jest na właściwie na dwa opowiadania. Pierwsze dotyczy poszukiwań winnego
wydarzeń sprzed lat i próby ukarania go. W drugiej części na skutek swoich
działań Gideon zwraca uwagę pewnego pracodawcy – szefa firmy działającego na
zlecenie rządu. Gidon podejmuje się
zadania przejęcia chińskiego naukowca, uciekiniera z imperium, który wwozi do
Stanów tajemniczą technologię. Nikt nie wie, co to jest, wiadomo tylko, że
dzięki temu odkryciu znacząco mogą zmienić się siły na świecie, a Chińczyk
staje się zwierzyną łowną.
Generalnie „Miecz Gideona” to lektura na jedno popołudnie.
Łatwa, lekka i dobrze napisana. Czyta się z przyjemnością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz