czwartek, 25 października 2018

Zabójczy pocisk


Zabójczy pocisk



źródło

Lubię opowiadania. Bardzo lubię antologie opowiadań różnych autorów, którzy zajmują się na przykład jednym motywem.

Z sentymentem wspominam zbiory wydawane przed laty przez Fabrykę Słów. Wówczas można było w nich znaleźć opowiadania bardzo dobre, przeplecione perełkami. I tylko czasem coś słabszego. Z biegiem czasu, kiedy zapewne okazało się, że to się sprzedaje, kolejne tomy znacząco traciły na jakości. Niemniej, mimo bardzo wielu rozczarowań na tym polu (i nie chodzi tu tylko oczywiście o wymienionego wyżej wydawcę) po takie książki sięgam chętnie.

„Zabójczy pocisk” to zbiór kryminalnych opowiadań piętnastu autorów. Sporo z nich inspirowanych jest prawdziwymi wydarzeniami, zwykle tymi najbardziej medialnymi, które zapewne większość z czytelników pamięta z przekazów dziennikarzy. 

Całość otwiera opowiadanie Łukasza Orbitowskiego. Mamy historię rozpoczynającą się nawiązaniem do jednego z najbardziej znanych dzieł popkultury, a następnie przenosimy się na warszawską Pragę. Poznajemy bohaterów wywodzących się z tego środowiska i historię ich życia, która zbiega się w miejscu, o którym większość z nas słyszała w mediach. Opowieść to fabularne rozwinięcie jednego dramatycznego wydarzenia. Moim zdaniem to opowiadanie jest świetne, doskonale napisane, pełnokrwiste postaci mają swoje życie i emocje. Autor nie ocenia. On tylko opisuje. Opisuje życie ludzi z tzw. marginesu. Robi to bez żadnej naiwności, za to z szacunkiem dla każdego z nich. Opisuje to, co się działo (czy mogło się dziać) zanim doszło do owej „godziny zero”. To fabuła , której nie zapomina się dwie minuty po zapoznaniu się z nią, co dla mnie jest również wyznacznikiem dobrze napisanej historii.

Również jednym z moim zdaniem lepszych jest „Telefon” Wojciecha Chmielarza. To historia także wykorzystująca prawdziwe wydarzenia, ale autor spojrzał na nie z nieco innej perspektywy. Generalnie W. Chmielarz staje się tym autorem, którego zacznę polecać w ciemno.
Poziom trzyma Marta Guzowska ze swoją Simoną (choć cały czas dręczyło mnie poczucie, że to opowiadanie już skądś znam) i Ryszard Ćwirlej.

Poza tym znajdziemy tu m.in.: dialog wewnętrzny morderczyni, historię niedobranego małżeństwa, opowiadanie o planowanej na zimno zemście. Dla mnie dużym rozczarowaniem była Puzyńska. I mimo mojej sympatii do zbiorków, w tym przypadku nie dotrwałam do końca. Tych kilka lepszych całości nie uratuje.

Za pointę może służyć chyba takie podsumowanie. Jedno z opowiadań moją uwagę przykuło tym, że od pewnego momentu myślałam tylko z niesmakiem „banał”, „przewidywalne”, „no co za chała”. Zakończenie okazało się jednak bardziej zaskakujące. Samo opowiadanie skończyło się w sposób przewidywalny, natomiast w słowie wyjaśniającym autor doprecyzował, że ta historia wydarzyła się naprawdę. W fabule nieco zmieniono szczegóły, ale zrąb opowieści to fakty z życia (a właściwie kronik kryminalnych) wzięte. Co niestety potwierdza to, że życie potrafi napisać najbanalniejsze scenariusze. Autorzy kryminałów muszą się bardziej wysilić.

Z opowiadaniami zapoznawałam się w formie audiobooka. Tu każda z historii czytana jest przez innego lektora (lub lektorkę, bo kobiecych głosów mamy sporo). Realizacja trzyma poziom, kilka głosów miałam okazję słyszeć w takiej roli po raz pierwszy.


Rafał Bielski "Skąd się bierze zło?
Łukasz Orbitowski "Stalowa. Baśń"
Remigiusz Mróz "Hakowy
Jakub Małecki "Puch"
Joanna Opiat-Bojarska "Przeznaczenie"
Wojciech Chmielarz "Telefon"
Olga Rudnicka "Byle do lata"
Katarzyna Puzyńska "Wszędzie krew"
Marta Guzowska "Plan B"
Magdalena Knedler "Jadzia Markowska"
Bartosz Szczygielski "Sprawiedliwość dla wszystkich", "Zero, zero osiem"
Ryszard Ćwirlej "Kto się boi Czarnej Wołgi?"
Robert Małecki "Kosa"
Małgorzata Rogala "Córka Koryntu i prawiczek"
Marta Matyszczak "Trup, którego nie ma"
Tomasz Siekielski "Że cię nie opuszczę aż do śmierci"




niedziela, 7 października 2018

Mitologia nordycka


Neil Gaiman „Mitologia nordycka”



źródło obrazka

Mitologia nordycka, obok - czy właściwie na drugim miejscu - za mitami greckimi i rzymskimi, niewątpliwie jest w naszej kulturze najbardziej rozpowszechniona. Obecnie jej popularność jest tym większa, że temat pojawił się w filmach na podstawie komiksów z uniwersum Marvela. Te blockbustery postaci Thora i Lokiego wyniosły na szczyt popularności, deklasując bogów ze wszystkich innych panteonów. 

Mimo wszystko historie filmowe (czy wcześniejsze, komiksowe) podchodzą do klasycznych mitów z pewną dezynwolturą. Nasi bohaterowie są wyszlifowani, docięci do współczesnych czasów, mamy ich lubić. Wątki z mitów są wybierane i traktowane w podobny sposób - twórczo przerabiane. Oczywiście nie ma w tym nic złego, tak dzieje się praktycznie ze wszystkimi historiami, które stworzył człowiek. Mity greckie czy rzymskie wykorzystane zostały w chyba każdy możliwy sposób, postaci z baśni nieraz nie sposób rozpoznać w nowoczesnych ich  interpretacjach. Niemniej warto o tym pamiętać, zwłaszcza porównując opracowanie dotyczące klasycznych mitów z ich wersjami pop.

„Mitologia nordycka” N. Gaimana to mity tradycyjne. Autor opowiada kolejne historie o tym świecie - od jego powstania po koniec. Mamy historię o tym jak zdobyli (a właściwie otrzymali) swoje najpotężniejsze atrybuty, dowiadujemy się, dlaczego Odyn ma jedno oko czy jak powstał mur broniący ich przed olbrzymami. Opowieści podzielone są na rozdziały, każdy opowiada jedną historię. Sposób narracji przypomina mi moje ukochane od lat wczesnoszkolnych mity opracowane przez Jana Parandowskiego. Opowiadania napisane są przystępnym językiem, ale autor nie uwspółcześnia swoich bohaterów. To nadal mityczni bogowie w klasycznych opowieściach. Z charakterami i czynami, jakie przypisano im wiele, wiele lat temu. I być może, zwłaszcza w zderzeniu z ich popkulturowymi wizerunkami, u czytelnika może pojawić się myśl „ależ to paskudna banda”.

Tę książkę również słucham jako audiobook. Czyta Zbigniew Zamachowski. I w tym przypadku polecam zarówno samą książkę, niezależnie od jej formy, ale także lektora - jest świetny.