Sophie Hannah "Zagadka trzech czwartych"
![]() |
| źródło obrazka |
Trzeci z kolei tom z cyklu z Herculesem Poirot. Tak, z TYM
Herculesem Poirot. Autorka podjęła się, z błogosławieństwem rodziny, stworzenia
kolejnych książek z tym słynnym detektywem. Z jednej strony, aż chciałoby się westchnąć
pecunia non olet i każdy dodatkowy
dochód jest mile widziany, stąd łaskawość spadkobierców. Z drugiej, Sophie
Hannah jest naprawdę dobrą autorką.
Jak wyszło z Herculesem? Niewątpliwie największym atutem jest on
sam, a właściwie magia jego nazwiska. Myślę, że S. Hannah spokojnie mogła
stworzyć bohatera o innym nazwisku i umieścić go w tym samym kontekście
historyczno-społecznym, tyle tylko, że pewnie wówczas siła oddziaływania jej
nowej książki byłaby mniejsza. W końcu to kontynuacja samej Agathy Christie, a
nie jakiś kolejny z wielu detektyw, który swoje miejsce w panteonie sław (i
stałych czytelników) musi sobie dopiero wywalczyć.
Sama fabuła – sprawnie napisana i poprowadzona. Mamy
przedstawicieli angielskiej society, szereg różnych typów ludzkich, jest
Hercules oraz jego przyjaciel łamane na współpracownik ze Scotland Yardu oraz – oczywiście – scenę z
rozwiązaniem zagadki, gdy wszyscy bohaterowie zebrani zostali w jednym miejscu.
Fabuła rozpoczyna się, gdy do Poirota docierają niezależnie od
siebie cztery nieznające się osoby, które twierdzą, że otrzymały od niego list,
w którym słynny detektyw oskarża ich o morderstwo. Wszyscy twierdzą, że są
niewinni i podejrzewają, że ktoś wymyślił jakąś intrygę, aby ich pognębić.
Oczywiście każdy podaje inne nazwisko, wskazując na swojego wroga bądź kogoś, z
kim ma jakiś zatarg. Poirot, który nikomu żadnego listu nie wysyłał, podejmuje
się wyjaśnić o co chodzi o tej intrydze.
Moim zdaniem autorce udało się dobrze uchwycić klimat powieści
Christie. Pojawiające się postaci, zagadka, tocząca się akcja dobrze wpisuje
się w schemat. Sam Poirot nadal jest pedantyczny, systematyczny,
wtrąca francuskie wyrażenia, ale sprawia wrażenie jakby bledszej wersji siebie.
Co do fabuły, mam lekki niedosyt. O ile motywacje bohaterów mogą się wydawać momentami
nieco naciągane, to kilka kwestii, które się pojawiły w toku opowieści nie
zostało w ogóle wyjaśnionych.
Generalnie sympatyczne czytadło na jeden wieczór, w klimacie
swojego pierwowzoru, ale bez tej iskry autorki oryginału.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz