Sophie Hannah "Inicjały zbrodni"
Pierwszy z serii (wydanych dotąd trzech) tomów powieści
kryminalnych, będących kontynuacją przygód Herculesa Poirota. „Inicjały
zbrodni” (wróciłam do niej krótko po lekturze "Zagadki trzech czwartych", tak aby przypomnieć sobie pozostałe pomysły autorki).
Hercules, w kawiarni, w której jest stałym gościem, spotyka
dziwnie zachowującą się, wyraźnie przerażoną kobietę. Proponuje jej pomoc, ale
ona odmawia, do tego zaznaczając, że zasługuje na śmierć. Po tej dziwnej
rozmowie wybiega w ciemność. W kawiarence wprawdzie obsługa ją kojarzy, ale
poza tym, że pracuje dla jakiejś bogatej kobiety i że, jak ją osądzono „udaje
lepszą niż jest” nikt nie potrafi o niej nic więcej powiedzieć.
Krótko po tym spotkaniu okazuje się, że w luksusowym hotelu, w
trzech różnych pokojach znaleziono troje zamordowanych ludzi. Używając dość
pokrętnej argumentacji, Poirot dochodzi
do wniosku, że te sprawy są powiązane.
Zaletą tej powieści na pewno jest atmosfera. Mamy historię dziejącą się w dużej mierze na angielskiej prowincji. W sielskich klimatach ukryte
paskudne ludzkie charaktery, są
niespodziewanie zerwane zaręczyny i tajemnicze wydarzenia z przeszłości, które
wyłaniają się w toku prowadzonego dochodzenia. Śledczym ze Scotland Yardu,
przyjacielem Poirota i jego towarzyszem jest Edward Catchpool, który pojawia
się również w kolejnych częściach.
Motywacje i postępowanie momentami wydawały mi się nieco
przerysowane, ale całość czyta się dobrze. Jeśli ktoś lubi klimaty tworzone
przez A. Christie, tę książkę również powinien przeczytać z przyjemnością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz