niedziela, 7 października 2018

Mitologia nordycka


Neil Gaiman „Mitologia nordycka”



źródło obrazka

Mitologia nordycka, obok - czy właściwie na drugim miejscu - za mitami greckimi i rzymskimi, niewątpliwie jest w naszej kulturze najbardziej rozpowszechniona. Obecnie jej popularność jest tym większa, że temat pojawił się w filmach na podstawie komiksów z uniwersum Marvela. Te blockbustery postaci Thora i Lokiego wyniosły na szczyt popularności, deklasując bogów ze wszystkich innych panteonów. 

Mimo wszystko historie filmowe (czy wcześniejsze, komiksowe) podchodzą do klasycznych mitów z pewną dezynwolturą. Nasi bohaterowie są wyszlifowani, docięci do współczesnych czasów, mamy ich lubić. Wątki z mitów są wybierane i traktowane w podobny sposób - twórczo przerabiane. Oczywiście nie ma w tym nic złego, tak dzieje się praktycznie ze wszystkimi historiami, które stworzył człowiek. Mity greckie czy rzymskie wykorzystane zostały w chyba każdy możliwy sposób, postaci z baśni nieraz nie sposób rozpoznać w nowoczesnych ich  interpretacjach. Niemniej warto o tym pamiętać, zwłaszcza porównując opracowanie dotyczące klasycznych mitów z ich wersjami pop.

„Mitologia nordycka” N. Gaimana to mity tradycyjne. Autor opowiada kolejne historie o tym świecie - od jego powstania po koniec. Mamy historię o tym jak zdobyli (a właściwie otrzymali) swoje najpotężniejsze atrybuty, dowiadujemy się, dlaczego Odyn ma jedno oko czy jak powstał mur broniący ich przed olbrzymami. Opowieści podzielone są na rozdziały, każdy opowiada jedną historię. Sposób narracji przypomina mi moje ukochane od lat wczesnoszkolnych mity opracowane przez Jana Parandowskiego. Opowiadania napisane są przystępnym językiem, ale autor nie uwspółcześnia swoich bohaterów. To nadal mityczni bogowie w klasycznych opowieściach. Z charakterami i czynami, jakie przypisano im wiele, wiele lat temu. I być może, zwłaszcza w zderzeniu z ich popkulturowymi wizerunkami, u czytelnika może pojawić się myśl „ależ to paskudna banda”.

Tę książkę również słucham jako audiobook. Czyta Zbigniew Zamachowski. I w tym przypadku polecam zarówno samą książkę, niezależnie od jej formy, ale także lektora - jest świetny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz